Sie
14
2009

W poszukiwaniu śniegu

Po co komu śnieg w środku lata? Hmmm, różne są dewiacje i ich wytłumaczenia ale my poszliśmy trochę „na łatwiznę” i stwierdziliśmy, że z pewnością musi być go trochę w Masywie Śnieżnika i tam też postanowiliśmy wyruszyć wspólnie z Olgą i Adamem. Okazało się jednak, że w środku sezonu to łatwiej powiedzieć niż zrobić!
Po batalii telefonicznej (kilkadziesiąt sprawdzonych miejsc!) jaką Olga stoczyła z okolicznymi kwaterami, gospodarstwami agroturystycznymi i schroniskami w końcu udaje nam się znaleźć ciekawe, niedrogie i przystępne miejsce w Pławnicy opodal Bystrzycy Kłodzkiej. Na miejsce przybyliśmy jeszcze w czwartek wieczorkiem ale dopiero poranek ukazał nam w jak urocze tereny trafiliśmy. Widok z okna od razu zachęcił do śniadania, na które przybyli już Olga i Adam z Hanią i Tomusiem, równie – jeśli nie bardziej – pełni wigoru i chęci ruszenia na podbój sudeckich szlaków.

Widok na Igliczną (845m n.p.m.) i Sanktuarium Marii Śnieżnej

Pierwsza na szlak dziarskim krokiem ruszyła Lusi.

Lusi atakuje Śnieżnik (1425 m n.p.m.)

Ale Hania nie pozostała daleko w tyle za ciocią i „deptała jej po piętach” 😉

Hania w drodze na Śnieżnik (1425 m n.p.m.)

Po drodze był jednak i czas na wspólną zabawę.

Hania i Pawełek bawią się w archeologów - patyki to kości dinozaurów.

Zielone nosidełko – Olga i Tomuś. W środku Hania dzielnie kroczy w stronę schroniska pod Śnieżnikiem. Szare nosidełko – Adam.

Schronisko pod Śnieżnikiem.

Do szczytu już niedaleko więc czas na zdjęcie. Pawełek rogi schował (jedynie) na czas zdjęcia…

Lusi i Paweł

No i w końcu docieramy na szczyt. Paweł pada ze zmęczenia ale nie na tyle by nie skakać po skałkach na szczycie. Widać, że ta zabawa rekompensuje mu w pełni trudy mozolnego podejścia. W końcu jest się z czego cieszyć – najwyższe wzniesienie Sudetów Wschodnich (1425 m n.p.m.) jest jego!

Pawełek zdobywca na szczycie Śnieżnika (1425 m n.p.m.)

Pretendentów do najwyższego trofeum było jednak więcej. Na szczęście szczyt jest obszerny i wszyscy jakoś się pomieścili.

Hania i Olga na szczycie.

Był też czas na krótki odpoczynek i planowanie dalszej części trasy.

Odpoczynek na szczycie.

Krajobraz po naszym przejściu 😉 To chyba Marcin kichnął czy jakoś tak to było…

Błądzimy w dół.

I jeszcze kilka ujęć z mozolnego zejścia w dół.

To co liski lubią najbardziej.

Pawełek spisał się niesamowicie dzielnie i byliśmy wszyscy pod wielkim wrażeniem jego wytrwałości. Nie często zdarza się by pięciolatek (dopiero miesiąc temu skończył 4 latka!) zdobywał bez wcześniejszego treningu takie wzniesienie samodzielnie! Brawo Pawełku!

Lusi i Pawełek.

A śnieg? Cóż, każdy nawet najbardziej absurdalny powód jest dobry by się spotkać i wybrać w góry. Śniegu nie znaleźliśmy ale pod koniec dnia w nagrodę był lód – i to nie jeden 😉

Share
Pocztówka napisana przez magura w temacie: Liski_cztery,Pawełek,podróże,Zakątek 21
Naklejono znaczki: , ,

1 komentarz »

RSS dla komentarzy do tej pocztówki. TrackBack URL

Skomentuj

Design: TheBuckmaker.com WordPress Themes tailored by magura 4 pocztowki.tk