Cze
17
2013

Turnusowa rehabilitacja

No i turnus za nami. Dla porządku przypomnę, że przebywaliśmy na turnusie rehabilitacyjnym w ośrodku „12 Dębów” w Zaździerzu niedaleko Płocka, do którego wróciliśmy z wielką ochotą i gotowością do intensywnej terapii po ubiegłorocznym pobycie. Było to możliwe jedynie dzięki wsparciu finansowemu tych wszystkich cudownych osób, które zechciały przekazać 1% swojego podatku na subkonto Marcinka w Fundacji Zdążyć z Pomocą oraz dzięki darowiźnie pieniężnej przeznaczonej właśnie na rehabilitację Cyśka. Za każdy grosz z całego serca bardzo dziękujemy i zapewniamy, iż każda złotówka wykorzystana jest tak jak tylko to możliwe, na wsparcie Marcina w nauce życia z zespołem Downa i pokonywaniu przez niego jego własnych ograniczeń i niedomagań.

Cysiek

Człowiek ryba. Teraz już wiemy dlaczego Marcin nie mówi…

W czasie turnusu Marcinek uczęszczał na zajęcia takie jak:

  • integracja sensoryczna
  • terapia ręki
  • zajęcia z pedagogiem
  • zajęcia na sali doświadczania świata
  • terapia logopedyczna
  • rehabilitacja ruchowa
  • aquaterapia

Każdy dzień wypełniony był po brzegi (dlatego też ten wpis nie pojawił się wcześniej), dokupiłam jeszcze dodatkowe zajęcia na basenie, dlatego że w tym właśnie ośrodku jest wspaniała aquaterapeutka Agnieszka, która sprawia, że Cysiek wyczynia cuda, ale o tym będzie osobny wpis.

Podcza pływania ręce powinny pracować - tego się właśnie uczę

Podczas pływania ręce powinny pracować – tego się właśnie uczę

Niesamowite jest to, że Marcin wykorzystał wszystkie zajęcia maksymalnie jak tylko się dało. Rewelacyjnie dobrany pod niego team terapeutów, uwielbiał Marcina dlatego,  że jest zawsze pogodny, chętny do współpracy, z ochotą i zrozumieniem wykonuje wszystkie polecenia, nie marudzi, nie strzela fochów. Regenerował się jedynie w ciągu jednej większej przerwy po obiedzie i po ostatnim basenie, oglądając swoją ukochaną bajkę „Przyjaciele z podwórka”. W ciągu dnia nie okazywał nic a nic zmęczenia. Wieczorem był tak samo aktywny jak o poranku, a przecież w ciągu dnia nie miał czasu na drzemkę i nie próżnowaliśmy. Taki właśnie jest nasz mały cyborg.

Oczywiście nie byłby sobą, gdyby nie pokazał i swej drugiej natury, robiąc niezłe teatrzyki głównie dla mnie (nigdy u terapeutów) i na stołówce. Tam miał przestrzeń, publiczność i niezłą akustykę. Ulubionym popisem jest przejście korytarzami nadając ile sił w płucach, dojście do jadalni i tam przy wejściu na dzień dobry wszyscy wiedzieli, że się zbliżamy, po czym Cysiek robił rytualnego „allacha”, czyli padał na ziemię i tak tkwił jakiś czas udając że coś mu nie pasuje.

Wejście na stołówkę i rozłożony "allach"

Wejście na stołówkę i rozłożony „allach”

Kolejnym punktem było wykłócanie się o jedzenie, o to czy tamto, po czym zmieniał zdanie, że jednak chce coś innego. Co najmniej jak baba w ciąży 😉 Gdy już coś zostało w końcu jednak wybrane udawaliśmy się do stolika. W pierwszych dniach był to ten sam zeszłoroczny stolik, ale co tam… wieje nudą, więc Cysiu decydował się na inny stolik i zdarzało się że jadaliśmy w różnych miejscach, bo ja zostawałam w tym miejscu które wybraliśmy jako pierwsze. Odrębnym tematem był wspomniany wcześniej wybór jedzenia. Tak więc na brak atrakcji nie narzekałam.

W niedzielę odwiedziliśmy ogród zoologiczny w Płocku, a po południu Marcin miał nie lada gratkę – przejazd bryczką (będą osobne o tym wpisy).

Wszystkim pocztówkoczytaczom przesyłamy słoneczne pozdrowienia, choć już po turnusie 🙂

Share
Pocztówka napisana przez Lusi w temacie: inne,Marcinek,rehabilitacja
Naklejono znaczki:

3 komentarze »

RSS dla komentarzy do tej pocztówki. TrackBack URL

Skomentuj

Design: TheBuckmaker.com WordPress Themes tailored by magura 4 pocztowki.tk