Sie
28
2011

Radzyń 2011 – to dzięki Wam!

Już w zeszłym roku doświadczyliśmy jak wiele Marcinek może zyskać przy fachowym i intensywnym wsparciu. Dlatego też, jak tylko potwierdził się fakt, że tegoroczny turnus neurologopedyczny w terminie 14.08-27.08 organizowany przez kadrę Pani Miry Rządzkiej dojdzie do skutku i to w tym samym urokliwym miejscu, nie wahaliśmy się ani chwili.

Jednak samą decyzję mogliśmy podjąć jedynie dzięki Waszemu wsparciu, nasi Drodzy Darczyńcy. Stąd, zanim cokolwiek dalej napiszę chcę podkreślić, że za finansową pomoc, która tak naprawdę jest pięknym darem serca, serdecznie Wam dziękujemy. Jak zwykle najpiękniej zrobi to Marcinek.

 

Pani Mira Rządzka, podobnie jak w poprzednim roku, zgromadziła wyśmienitą wyspecjalizowaną i doświadczoną kadrę terapeutyczną: wczesnych logopedów, pedagogów, psychologa, fizykoterapeutów oraz dogoterapeutów. Ponadto, kadrę zasadniczą zasilili wolontariusze, w tym roku w większej ilości niż w poprzednim – absolwenci Podyplomowych Studiów Logopedii z Terapią Pedagogiczną, osoby nieprzypadkowe, z wielkim zaangażowaniem zajmujące się naszymi dzieciakami. Tak dla dzieci, jak i dla rodziców takie dopełnienie zajęć terapeutycznych było wytchnieniem i nieocenioną pomocą, a dla wolontariuszy z pewnością bliskie spotkania z dziećmi mogły być dobrą okazją na skonfrontowanie wiedzy przyswajanej w toku studiów. Wszak to właśnie dzieci stanowić mają warsztat ich przyszłej pracy. Dziękujemy również i im za zaangażowanie i pomoc.

W końcu podziękowania dla wszystkich osób, które współpracowały przez ten czas z Prezesem – Marcinkiem:

  • Cioci Guguhopli (dr Marzena Machoś, terapia logopedyczna) za…ech, czego by tu nie wypisać! (napiszemy coś na ten temat osobno),

 

  • całej kadrze ośrodka: Pani Kasi – fizykoterapeutce tak z wyczuciem i niestrudzeniem pracującej z naszym uciekinierem, Panu Markowi – masażyście, za fachowe „ugniatanie” Marcinkowych wiotkości oraz Pani pielęgniarce za serdeczność i pomoc na wirówce.

Wirujemy się

Wirujemy się

Na wyjątkowy charakter turnusu radzyńskiego składa się również fakt, że z terapii korzystają nie tylko dzieci ale również rodzice mają możliwość ubogacić się wiedzą (cały cykl wykładów organizowanych popołudniami) oraz fachowymi terapiami. Szczególne podziękowania kierujemy tutaj w stronę Doroty Halamy – wyśmienitego psychologa (Dorotko, kochamy Cię już od zeszłorocznych spotkań ale ty dobrze o tym wiesz ile Ci zawdzięczamy) za profesjonalne i rzeczowe wsparcie oraz dla Jerzego Rządzkiego, który w tak przystępny i ciepły sposób otwarł wielu nam oczy na to, że komunikacja bez przemocy może mieć wielki wpływ na nasze relacje prezentując podstawy założeń idei „języka serca”  autorstwa Marshala Rosenberga również w formie praktycznych przykładów. Jurku, chciałem wyrazić tutaj naszą wdzięczność za nadanie czasowi radzyńskiemu tego kolorytu łagodności w relacjach 😉 Z pewnością do tego tematu jeszcze wrócę.

Ponadto, poza fachowością całej kadry podkreślić trzeba ogólną serdeczność, otwartość i humor. Atmosferę tą już poznaliśmy rok temu ale nie sądziłem, że można mieć aż tyle charyzmy i umiejętności by powtórzyć to w takim stylu również w tym roku. Stąd terapeutki to „Ciocie” 🙂 bo trudno myśleć o nich jedynie jako o terapeutach. Dlatego wielkie podziękowania i uściski dla Cioci-organizatorki – Miry, głównej inicjatorki i organizatora przedsięwzięcia (wiemy dobrze, że nie tylko my czujemy głęboką wdzięczność i serdeczność dla Miry). Niech nas los rzuca częściej w okoliczności, w których możemy poznać tak wspaniałych ludzi.

Okazało się, że nawet pomimo wcześniejszych obaw w tym roku właściciel ośrodka stanął na wysokości zadania i większość pokoi w budynku A została wyremontowana, dodano nowe sprzęty (mikrofalówki na korytarzach są wyjątkowo przydatne gdy trzeba podgrzać mały słoiczek), przeniesiono i rozbudowano plac zabaw dla dzieci oraz przeniesiono cały kompleks rehabilitacyjny do budynku byłej kawiarni, który został kompletnie odnowiony. To zdecydowany pozytyw gdyż teraz na terapię mieliśmy dosłownie 100m. Ponadto, pomimo inwazji komarów, skorzystaliśmy tak z przejażdżki bryczką, jak i ogniska, dyskoteki i posiłków na wolnym powietrzu.

 

 

Nie zmieniło się (na szczęście) również wyżywienie, które jest w Radzyniu po prostu wyśmienite: zróżnicowane, smaczne i ładnie podane (o to dbają też przesympatyczne i urocze Panie kelnerki 😉 ), choć nie jeden w tym roku trochę narzekał na ilości ale może dlatego, że apetyt w takich cudownych okolicznościach przyrody po prostu rośnie, a brak dodatkowych zajęć kuchennych skłania częściej do „małego co nieco”.

Miłym gestem ze strony właściciela było również przywitanie: każdy w pokoju znalazł ozdobne imienne przywitanie oraz dużą piłkę, która później nie wiedzieć dlaczego wieczorem czasami się gubiła i tatusiowe „musieli” ich szukać to tu, to tam 😉

Hitem turnusu był bal przebierańców ale o tym w osobnym wpisie.

No i równie istotna sprawa: towarzystwo. Atmosferę turnusu tworzą ludzie tam obecni. Pisałem już o kadrze ale byłoby to spore niedopatrzenie gdybym nie wspomniał wszystkich naszych „skubanych” znajomych, którzy wiernie co wieczór starali się, pomimo zmasowanych ataków przeważającego przeciwnika – komarów mutantów,  wspólnymi siłami zwalczyć przemożny nałóg radzyński – słonecznik. No cóż, nie udało się ale jakże zacięta walka to była – hyhy. Dziękujemy wam za to serdecznie.

 

Radzyń 2011

Radzyń 2011

O samej terapii jeszcze napiszę w kolejnych pocztówkach.

 

Share
Pocztówka napisana przez magura w temacie: Marcinek,rehabilitacja
Naklejono znaczki: , ,

Brak komentarzy »

RSS dla komentarzy do tej pocztówki. TrackBack URL

Skomentuj

Design: TheBuckmaker.com WordPress Themes tailored by magura 4 pocztowki.tk